Płyta, na którą czekam: Sławek Uniatowski – „Metamorphosis”

Pierwszy raz usłyszałam o Sławku Uniatowskim w 2005 roku, gdy wystąpił w czwartej edycji popularnego talent show Idol. Niespełna 21-letni torunianin zajął w programie ostatecznie drugie miejsce i już wtedy ujął telewidzów swoim nieprzeciętnym głosem i obyciem ze sceną. Zaraz po programie, Uniatowski nagrał z Marylą Rodowicz piosenkę „Będzie to, co musi być”, w 2006 roku wziął udział w krajowych eliminacjach konkursu Eurowizja z utworem „Kocham Cię” (która nie zdobyła jednak dużej popularności) i… ślad na polskim rynku muzycznym o nim zaginął.

Lata mijały, a o Sławku muzycznie nie było głośno. Od czasu do czasu można go było zobaczyć w programie typu talk show, na internetowym kanale Łukasza Jakóbiaka pokazał, jak wygląda jego mieszkanie, a w 2015 roku wystąpił w „Tańcu z Gwiazdami”. Muszę jednak przyznać, że show-biznesowa aktywność Uniatowskiego nie zdobyła mojego zainteresowania i cały czas czekałam na jego autorską muzykę.

Jakim było moje zdziwienie, gdy w lutym tego roku YouTube zaproponował mi piosenkę Uniatowskiego pt. „Honolulu”. Zakochałam się od razu. Głos Uniatowskiego jest w niej połączeniem Zauchy, Wodeckiego i Badacha, tworząc jednocześnie swoją własną niepowtarzalną barwę. Piosenka nie jest może przełomem na polskim rynku muzycznym, ale słucha jej się, moim zdaniem, z wielką przyjemnością. Świetnie pasuje na leniwe weekendy i wieczory.

Posłuchajcie sami:

Piosenka „Honolulu” to singiel zapowiadający pierwszą studyjną płytę Uniatowskiego, zatytułowaną „Metamorphosis”, która ukaże się już 20 kwietnia. Czekam na ten album z dużą niecierpliwością i już teraz wiem, że zajmie on jedno z honorowych miejsc w mojej kolekcji polskich płyt, zaraz przy albumach Kuby Badacha czy Zbigniewa Wodeckiego z Mitch & Mitch. Sam Uniatowski przeszedł od programu Idol niesamowitą metamorfozę (nie tylko fizyczną!). Przez lata artysta brał udział w mniejszych lub większych koncertach i festiwalach, m.in. pamięci Zbigniewa Wodeckiego, przez co, jak sam stwierdził w jednym z wywiadów, bardzo rozwinął się wokalnie i interpretatorsko.

Poniżej mój subiektywny wybór trzech najlepszych interpretacji Uniatowskiego, pośród których moim zdecydowanym faworytem jest „Tak, tak, to ja” z repertuaru Republiki.

Posłuchajcie:

W jednej z rozmów Uniatowski żartował, że jego płyta ukazuje się tak późno, gdyż na dobre rzeczy trzeba czekać. Warto poczekać jeszcze te kilka dni i przesłuchać muzycznych propozycji autorstwa toruńskiego wokalisty.

A Wy co myślicie o wokalu Sławka Uniatowskiego? Czekacie na jego płytę, tak samo, jak ja? Jesteśmy ciekawe Waszych opinii 🙂

Weronika

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: