„Szczęśliwy jak łosoś” – recenzja książki

łosoś

Moda i zainteresowanie Skandynawią trwa w Polsce w najlepsze. Sama uwielbiam czytać o dalekiej Północy, więc kiedy dowiedziałam się, że Wydawnictwo Poznańskie szykuje kolejną literacką propozycję na ten temat, nie mogłam po nią nie sięgnąć. Po świetnie przyjętej książce „I coż, że o Szwecji” Natalii Kołaczek oraz opowieści o Islandii „Rekin i baran” autorstwa Marty i Adama Biernat, nadszedł czas na Norwegię. Tematem zajęła się Anna Kurek, tłumaczka języka norweskiego, lektorka związana z Katedrą Skandynawistyki UAM w Poznaniu oraz autorka bloga Norwegolożka.com. W niedawno wydanej książce pt. „Szczęśliwy jak łosoś” Kurek przedstawia swoją opowieść o Norwegii i Norwegach – ich zwyczajach, wartościach, języku (a raczej językach), kulturze i historii.

Autorka zna Norwegię, jak mało kto. W swojej książce porusza wiele kwestii, które można nazwać typisk norsk. Mowa jest m.in. o tym, jak Norwegowie spędzają wolny czas i wakacje (oczywiście na górskich wycieczkach lub i syden, czyli na południu Europy), co jedzą (tutaj prym wiodą fast foody, choć nie tylko to można znaleźć na norweskim stole), jakie programy telewizyjne oglądają czy w jaki sposób się ubierają (styl sportowy nadal nie wychodzi tu z mody). Autorka przedstawia prawdziwy wachlarz tematów, od kultur mniejszościowych mieszkających w Norwegii, po wyprawy polarne, rodzinę królewską czy historię pędzenia bimbru przez Norwegów.

W czasach popularności duńskiego hygge i szwedzkiego lagom jako skandynawskich filozofii szczęścia, w książce nie mogło też zabraknąć rozdziału o ich norweskim odpowiedniku – kos. Przetłumaczone przez autorkę jako „przytulność”, kos to według Norwegów kolacja przy świecach, czytanie ulubionej książki przy kominku, jedzenie pizzy w piątkowy wieczór czy wycieczka w góry w gronie najbliższych. Docenianie małych rzeczy, kontakt z naturą i wrodzony optymizm w ramach hasła „jakoś to będzie” (myślę, że my, Polacy, mamy tu coś z potomkami Wikingów wspólnego) sprawiają, że Norwedzy wygrywają w rankingach na najbardziej szczęśliwy kraj na świecie. Choć nie ma co się dziwić, skoro dla Norwegów źródłem szczęścia w ramach filozofii kos jest nawet chodzenie po cmentarzu… .

W swojej książce autorka często opisuje Norwegów z dużą dawką humoru i dowcipu, ale nie boi się również kontrowersyjnych tematów, które mogą budzić różne emocje. Jak sama pisze: „Początkowo chciałam, żeby ta historia była ‘lekka i przyjemna’ i w ogóle nie planowałam zawierać w niej poważniejszych tematów. Z czasem jednak (…) uznałam, że takie przedstawienie Norwegii byłoby dużym niedomówieniem. Nie chciałam, żeby książka okazała się jedynie hymnem pochwalnym na cześć Skandynawów”. W tej sposób Kurek porusza takie kwestie jak np. zatrważająco niski poziomu edukacji w Norwegii, gdzie  nauczyciele nie zwracają uwagi na błędy uczniów, by ich w ten sposób nie urazić.

Autorka opisuje inne codzienne absurdy i hipokryzję Norwegów w tak ważnych kwestiach jak ekologia, równość i tolerancja czy działania na rzecz pokoju na świecie. Aż trudno uwierzyć, że Norwegia, której obywatele chwalą się piękną tradycją dyplomacji i ugodowym nastawieniem, jest jednocześnie jednym z krajów z rekordowymi zyskami z handlu bronią. Dziwi także marnotrawstwo jedzenia, wody i prądu. Dużym zaskoczeniem było dla mnie stwierdzenie autorki, że w Norwegii na porządku dziennym jest zostawianie zapalonego światła we wszystkich pokojach. Nawet gdy domownicy wyjeżdżają na weekend czy dłuższe wakacje! Przykładów na tego typu absurdy i hipokryzję jest w „Szczęśliwym jak łosoś” więcej, i to właśnie one wydały mi się najciekawszymi fragmentami w książce.

Oprócz bardzo interesującego i różnorodnego doboru tematów, w książce zachwycają piękne zdjęcia. Patrząc na nie naprawdę można choć na chwilę poczuć się jak na dalekiej Północy. Całą książkę polecam nie tylko miłośnikom Skandynawii, ale i wszystkim, którzy chcieliby dowiedzieć się o Norwegii czegoś więcej. Publikacja nie jest czysto naukowym opisem kraju, nie znajdziemy tu ciągłych statystyk czy licznych, naukowo potwierdzonych teorii (choć te oczywiście też się w książce znajdą). Autorka często odnosi się za to do własnych obserwacji i doświadczeń. I to jak ciekawych! Książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie (pod koniec lektury musiałam sobie dozować liczbę dziennie przeczytanych stron, by móc cieszyć się nią dłużej). Jak dobrze poczytać o mroźnej Norwegii, siedząc w parku przy ponad dwudziestostopniowej temperaturze 🙂

„Szczęśliwy jak łosoś”- przeczytajcie, a dowiecie się jak być szczęśliwym jak Norweg!

Wera

„Szczęśliwy jak łosoś”

Anna Kurek

Wydawnictwo Poznańskie 2018

Reklamy

2 myśli na temat “„Szczęśliwy jak łosoś” – recenzja książki

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: